Słówko o Linuksie

 

Osiem lat temu Linus Torvalds, spokojny, niepozorny chłopak z Finlandii stworzył całkowicie darmowy system operacyjny o nazwie Linux, który w tym roku kosztował Billa Gatesa 2 mld dolarów.

Linus Torvalds pisząc pierwsze linie kodu Linuksa nie przypuszczał, że jego system narobi tak wielkiego zamieszania w świecie komputerowym. Gdyby ktoś powiedział mu wtedy, że Linux spowoduje kiedyś spadek sprzedaży produktów Microsoftu o około 2 miliardy dolarów, uznał by go za szaleńca. A jednak tak się stało. Co czuje człowiek, którego system operacyjny jest postrzegany przez potentata komputerowego, Billa Gatesa jako realne zagrożenie dla jego imperium? Jak mówi sam Torvalds, jego życie zbytnio się nie zmieniło - większość dnia spędza przed komputerem i pracuje nad oprogramowaniem; wciąż rozbudowuje i udoskonala Linuksa. Jako bardziej przełomowe wydarzenia uważa narodziny swoich dzieci.

Linux jest obecnie dojrzałym systemem unixowym, który w pełni dorównuje produktom Microsoftu, a pod wieloma względami jest od nich lepszy. Jego podstawowymi atrybutami są szybkość, efektywność, stabilność i bezpieczeństwo - o wiele większe niż np. w Windows NT. Sam system oraz prawie całe jego oprogramowanie są dostępne na wiele platform sprzętowych, np. procesory Intela: począwszy od i386, a na Pentium III kończąc, procesory Alpha, Sparc, UltraSparc itd. Linux jest powszechnie wykorzystywany na dużych serwerach wieloprocesorowych, ale z powodzeniem może pracować na zwykłym komputerze klasy PC (prawdę mówiąc wystarczą mu zaledwie 4 MB RAM-u). Jego niezawodność sprawia, że jest szeroko stosowany do zarządzania dużymi sieciami oraz jako platforma dla serwerów WWW. Nieustannie trwają prace nad jego ulepszaniem. Wszelkiego rodzaju dziury w systemie (czy też mówiąc obrazowo "bugi") są likwidowane w ciągu kilku dni, a nawet godzin od momentu ich opublikowania! Co najciekawsze, Linux nie jest produktem żadnej firmy. Jego obecna postać jest wynikiem prac setek, a może nawet tysięcy programistów na całym świecie, którzy dorzucają jakąś tam cząstkę swojego doświadczenia do oryginalnego programu, który Torvalds opublikował w Internecie w 1991 roku.

A teraz rzecz być może najważniejsza - Linux jest całkowicie darmowy. Można go bez problemu "ściągnąć" z Sieci, magazyny komputerowe załączają go na płytach CD. Dla porównania koszt Windows 98 wynosi około 300 zł (jego cena jest często wliczana w koszt komputera, który kupujemy), natomiast za Windows NT musimy zapłacić już kilka tysięcy złotych. W systemie Windows NT aż roi się od dziur i to właśnie one opó?niły wydanie nowej wersji Windows NT (przemianowanej na Windows 2000) o dwa lata.

Zatem, ile na swoim systemie zarobił Linus Torvalds? Absolutnie nic. Widać tutaj jakim problemem dla Microsoftu może się stać Linux. We wrześniu ubiegłego roku Steve Ballmer, prezes Microsoftu powiedział na konferencji, że darmowe oprogramowanie na rynku daje im się mocno we znaki. "Czy obawiamy się Linuksa? ... Oczywiście, że tak." Po raz pierwszy publicznie system zyskał taką opinię. Sprawa nabrała rozgłosu. Korporacje takie jak Compaq czy Dell zaczęły oferować swoje komputery z zainstalowanym Linuksem, nie Windowsami!

Oto jak Torvalds komentuje "walkę" pomiędzy Linuksem i systemami Microsoftu: "Generalnie większość prac nad Linuksem prowadzona jest bez jakiegokolwiek odniesienia do Microsoftu, ponieważ to, co wychodzi z Redmond (centrala Microsoftu, niedaleko Seattle w stanie Waszyngton) to przeważnie nic ciekawego. Osobiście mogę powiedzieć, że w swoim pierwotnym założeniu Linux nie miał być nigdy skierowany przeciwko Microsoftowi. Po prostu ich produkty nie były wystarczająco dobre."

Zalążki Linuksa powstały, gdy Linus Torvalds miał 21 lat. Mieszkał wtedy ze swoimi rodzicami w Helsinkach i pracował na uniwersytecie jako asystent na wydziale informatyki. Szukał wówczas odpowiedniego systemu operacyjnego dla swojego peceta z procesorem Intel 80386 (w 1991 był to "ostatni krzyk mody"). Każdy system ma swoje mocne i słabe strony. Torvalds chciał, aby był on przede wszystkim stabilny. Tak wypowiada się o Windows i MS-DOS: "Siedzisz przed komputerem i masz nadzieję, że nic się nie wysypie. Naprawdę nie lubię tego uczucia, gdy nie mogę zaufać systemowi." Napisał więc swój własny, oparty na niewielkim systemie służącym raczej jako pomoc naukowa i obrazującym zasady działania prawdziwych systemów operacyjnych. Był on oparty na UNIXie, wtedy 25-letnim "staruszku", choć powszechnie stosowanym w środowisku uniwersyteckim, to jednak nieosiągalnym na procesory Intela. Torvalds stworzył więc coś, co można by nazwać "Intel UNIX". Następnie opublikował go w Internecie poprzez komputer swojego przyjaciela, aby przekonać się, co inni powiedzą o jego dziele. Trzeba było jeszcze wymyślić nazwę. Torvalds chciał początkowo dać systemowi nazwę Freix od "free UNIX", jednak ostatecznie przyjęła się nazwa Linux, zasugerowana przez przyjaciela jako połączenie słów "Linus" i "UNIX". Wraz z programami młody Linus załączył kod ?ródłowy i zachęcił innych użytkowników do komentarzy, uwag i wprowadzania poprawek. Odzew był zadziwiający. Zmiany zachodziły coraz szybciej, Linux stawał się coraz lepszy. Na początku 1992 roku miał 100 użytkowników. Udoskonalenia były przesyłane pocztą elektroniczną, dyskutowane przez IRC. Internet zaczął żyć Linuksem. W tej całej machinie współtworzenia systemu pieniądze nie przechodziły z rąk do rąk i nadal nie przechodzą.

Pojawia się więc pytanie: "Skoro Linux jest darmowy i ma opinie bardziej stabilnego i wydajnego niż Windows, dlaczego nie jest tak powszechnie używany? Otóż trzeba tutaj powiedzieć, że w pewnych kręgach jest on wykorzystywany dość często. Mowa tu np. o providerach internetowych, którzy stosują Linuksa jako bazę dla swoich serwerów. Faktem jest jednak, iż na zwykłym pececie gości on rzadziej niż Windows. Można się tu dopatrywać dwóch głównych powodów. Pierwszy z nich to instalacja. Przypomina ona chodzenie po ogromnym labiryncie. Linux ma ogromne możliwości i jeśli nie umie się nad nim zapanować, szybko wyprowadzi na manowce. Aby przejść cało przez proces instalacji, potrzebna jest pomoc fachowca. Dla porównania, przez instalacje Windows można przy odrobinie szczęścia (powtarzam, przy odrobinie szczęścia) przebrnąć klikając co jakiś czas jeden przycisk. Drugim czynnikiem zniechęcającym użytkowników do sięgania po Linuksa był, czy też jest jego interfejs. Możliwość pracy w trybie graficznym (okienka w Windows) brała górę nad "klepaniem" komend w trybie tekstowym. Pojawienie się X-Windows nie wzbudziło początkowo rewolucji. Dla jednych były one brzydkie, dla innych mało klarowne. Obecnie jednak jest dostępnych na rynku wiele atrakcyjnych menedżerów okien (np. KDE), które przysparzają Linuksowi nowych zwolenników.

Fakt, iż sam system wymaga sporo fachowej wiedzy sprawił, iż wiele firm zaczęło oferować swoje usługi w zakresie instalacji i konfiguracji Linuksa. Produkt jest darmowy, natomiast usługa (asysta techniczna itd.) już nie. Jest to sprawdzony model biznesowy (doskonałym przykładem jest tu Gillete, które oferowało darmowe maszynki do golenia, ale za to kosztowne ostrza i w ten sposób odniosło sukces na rynku). Różnica polega na tym, że Linux nie był planowany jako przedsięwzięcie marketingowe. Miał to być i wciąż jest po prostu system operacyjny. Ale jeśli jest tak dobry, dlaczego go rozdawać? "Jest to pewna infrastruktura" - mówi Torvalds. - "Linux nie robi nic sam z siebie." Jego zadaniem jest stabilna praca komputera, umożliwienie uruchamiania na nim wszelkiego rodzaju aplikacji, takich jak procesory tekstu, bazy danych, serwery WWW i inne. Tutaj leży istota systemów operacyjnych: umożliwiają one pisanie programów, na których można zarabiać. Windows przyniosły fortunę nie tylko Microsoftowi, ale także tysiącom firm informatycznych, których oprogramowanie działa na tym systemie. Na rynku nie ma co prawda tak olbrzymiej gamy oprogramowania przeznaczonego na Linuksa, ale wiele firm włączając tu IBM, Lotusa, Oracle'a, Sybase'a czy Corela przepisuje swoje programy dostosowując je do systemu Torvaldsa. Na stronie Linuksa (www.linux.org) można znale?ć mnóstwo oprogramowania, m.in. procesory tekstu, arkusze kalkulacyjne itd. Większość nie jest już darmowa, ale temu chyba nie należy się dziwić.

Warto się też zastanowić nad jedną rzeczą: Linux jest darmowy, ale pamiętajmy, że jest równocześnie owocem pracy wielu doświadczonych programistów. Kto więc tak naprawdę płaci za to wszystko? Menedżerowie firm informatycznych narzekają, że ich pracownicy udoskonalają w godzinach pracy "obcy" produkt, nie związany z działalnością firmy. Ktoś "podkrada" im siłę roboczą. "Zamiast jednej wielkiej korporacji mamy coś w rodzaju spontanicznego podziału pracy" - mówi Torvalds. - "Każdy przeznacza jakąś tam część swojego czasu na pracę nad kodem. To jest przyszłość, nie problem. Nie ma jednej, potężnej instytucji płacącej za rozwój Linuksa, ale są tysiące mniejszych, które w ten sposób inwestują też pośrednio w siebie. W końcu Linux ma służyć także im. Nie postrzegam ekonomicznej strony tego systemu jako wady. Jest ona po prostu odmienna od tego do czego ludzie są przyzwyczajeni."

Dlaczego Torvalds opublikował kod ?ródłowy? "Ponieważ oprogramowanie jest bardzo ważne. Chcę, aby ludzie mieli możliwość jego testowania. Nie myślę tu o nikim konkretnym, kto miałby to wszystko kontrolować. Główny powód to fakt, że w dzisiejszym świecie jeśli masz kontrolę nad oprogramowaniem, masz władzę. Mając to na uwadze wydaje mi się sensowne, gdy każdy doda odrobinę swoich pomysłów i swojej pracy."

Jak zaznacza Linus Torvalds, nikt nie jest w stanie wykupić Linuksa, ponieważ nikt - nawet on sam jako twórca - nie jest właścicielem systemu. Każdy programista, który ma swój wkład w rozwój Linuksa ma równocześnie część praw do niego (musi jednak wyrazić zgodę na darmową dystrybucję kodu).

Czy zatem autor Linuksa nie zarobił na nim ani centa? - "Nie, absolutnie nic." - Jednak z drugiej strony jego dzieło przyniosło mu niebywałe korzyści. Zaledwie w wieku 28 lat stał się popularny w świecie komputerowym. Co więcej, bezsenne noce zostały wynagrodzone dobrze płatną pracą (jak dobrze, to już tajemnica) w firmie Transmeta (czym zajmuje się Transmeta i kiedy to opublikuje to także tajemnica).

"Transmeta zwróciła się do mnie z pewną ofertą. Stwierdziłem, że praca w USA będzie bliższa moim zainteresowaniom niż to, co robiłem dotychczas w Helsinkach. Jestem zadowolony ze zmiany otoczenia. Podoba mi się amerykańska mentalność. Ludzie mówią, że jest płytka, ale ja uważam, że jest po prostu inna od europejskiej."

Czy zdaniem Torvaldsa w Windows 2000 widać poprawę w stosunku do poprzednich wersji? - "Raczej nie. Rozwój i kolejna wersja to kolejny chwyt służący bardziej robieniu pieniędzy niż rozwiązywaniu problemów. Microsoft skupia się w dużej mierze na interfejsie, aby był on coraz ładniejszy i przyciągał użytkownika, natomiast w środku wciąż panuje bałagan. Nawet ludzie z wieloletnim doświadczeniem, piszący programy dla Microsoftu, nie wiedzą, jak ten system działa od wewnątrz."

Problem polega na tym, że im bardziej wszystko staje się skomplikowane, tym mniej można na tym polegać. Torvalds ceni sobie porządek w Linuksie. Wspiera również rozwój WINE - emulatora, który możliwa użytkownikom Linuksa uruchamianie aplikacji pisanych pod Windows.

Jak potoczyłyby się losy Linuksa, gdyby Torvalds mieszkał i dorastał w USA? Czy ten system w ogóle by powstał? Jak przyznaje sam autor, byłoby to o wiele trudniejsze. "Amerykańska mentalność jest bardziej ukierunkowana na pieniądz. Gdybym dorastał w USA, moje podejście do pieniędzy byłoby inne, pewnie powiedziałbym sobie: założę firmę, która będzie zajmować się tworzeniem tego systemu. W Finlandii nie była to pierwsza myśl, jaka przyszła mi do głowy."

Faktem stało się, że Linux zaczyna dorównywać Microsoftowi. Bill Gates doskonale wie, jak darmowe oprogramowanie może zachwiać rynkiem - w końcu nikt inny jak on podciął skrzydła Netscape'owi rozdając darmową przeglądarkę Internet Explorer. W rezultacie Netscape padł w objęcia America On-Line (AOL). Ten schemat działania nie znajdzie jednak zastosowania w przypadku Linuksa - czy można sprzedawać cokolwiek taniej od oprogramowania, które jest darmowe? Microsoft nie może też zastosować swojej drugiej taktyki, jaką jest wykupywanie konkurenta, ponieważ nikt nie jest właścicielem Linuksa! Co zatem pozostało Billowi Gatesowi. Niewiele, poza lekcją, że Internet zmienia wszystko, łącznie z rozwojem systemów operacyjnych. Dzięki niemu Linus Torvalds ma zespół składający się z tysięcy najlepszych programistów na całym świecie, pracujących nad rozwojem i udoskonalaniem Linuksa. Microsoft musi ich zatrudniać, zapewniając im odpowiednie płace i namawiając do przeprowadzki do Redmond, gdzie pogoda pozostawia wiele do życzenia, a niebo bynajmniej nie przypomina tego, jakie dane jest oglądać użytkownikom Windows podczas włączania komputera.

Oktawiusz Kacza
Oktawiusz.Kacza@ComArch.pl

® tekst bez zmian zaczerpnięty z Internetu

P


 

© aaaaa